• Wpisów:10
  • Średnio co: 152 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 23:16
  • Licznik odwiedzin:1 296 / 1679 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Gdy je otworzył zorientował się, że trzyma za ramiona rudowłosą obcą kobietę o niebieskich oczach.
-Ja… ja… przepraszam, pomyliłem Panią ze starą znajomą… przepraszam…
Nie czekał, aż kobieta mu odpowie, wrócił do restauracji jak gdyby nigdy nic się nie stało, siadł na swoje miejsce i popatrzył na niesamowicie zmieszaną Dominikę.
-Koniec. Teraz już musisz mi powiedzieć albo się do mnie nie odzywaj.
-Domi… to nie jest takie łatwe
-Mów albo wyjdę
-Naprawdę chcesz tego słuchać?
-Mów !
-Ok ale zostaję to między nami, a jeśli uznasz mnie za wariata to zapominamy o całej akcji
-Dobra, ale mów już bo mnie ciekawość rozsadza !
-Ok, kurczę… nie wiem nawet od czego zacząć… Trzy lata temu miałem sen. Niesamowity sen, była w nim piękna dziewczyna o długich czarnych włosach i bardzo ciemnych oczach, zaczarowała mnie Domi, naprawdę mnie zaczarowała. Myślałem, że to był jednorazowy sen, że ona nie wróci, ale jakieś dwa tygodnie potem znów mi się przyśniła, a później śniła mi się już coraz częściej, zabierała mnie do różnych miejsc, pokazywała niesamowite rzeczy i to trwa do dziś, tylko, że śni mi się prawie codziennie… Nigdy nie powiedziała mi jak ma na imię więc nazywam ją „Ciemnowłosa” Te sny są tak realistyczne…
-Filip czekaj, chcesz powiedzieć, że to trwa trzy lata, a Ty mówisz mi o tym dopiero teraz?
-Domi ! Jak miałem Ci to powiedzieć?! Wyszedłbym na wariata.
-Oj Filip, Filip co ja z Tobą mam…
- Dominika nie złość się na mnie, postaraj się zrozumieć to nie jest dla mnie łatwe
-Dlaczego rzuciłeś się na tą kobietę przed restauracją?
-Bo ja… ja widziałem tam ją… Ciemnowłosą, przysięgam, że ją tam widziałem !
-Spokojnie, wierzę Ci. Tylko zastanawiam się co z tym teraz zrobić.
-Nie mam pojęcia, po raz pierwszy w życiu nie wiem jak rozwiązać ten problem. Choć jeśli mam być szczery słowo „problem” jest bardzo nie właściwe bo ja lubię gdy przychodzi i tęsknie strasznie gdy jej nie ma, wciąż o niej myślę i nie mogę…- w tym momencie przerwała mu Dominika stukając się palcem w czoło
-Czy Ty się słyszysz kochany? Ona jest wytworem Twojej wyobraźni, istnieje tylko w Twojej psychice – ukrył zirytowanie, które właśnie go dopadło, nie chciał dłużej drążyć tego tematu bo wiedział, że do niczego sensownego nie dojdą razem, wiedział, że musi poradzić sobie z tym sam, że to właśnie jego misja i choć to wszystko brzmiało jak bajka, jak zmyślone opowiadanie babci na dobranoc on potraktował to z ogromną powagą, ponieważ nie mógł o niej zapomnieć.
-Wracajmy do pracy- powiedział bez emocji, znów bez jakichkolwiek uczuć i to martwiło go najbardziej. Ulatująca energia. Do końca pracy nie poruszyli już tematu Ciemnowłosej.
 

 
Zobaczył ją. Zobaczył Ciemnowłosą. Stała pod oknami restauracji rozmawiając z koleżanką, miała na sobie niebieską koszulkę na ramiączkach, krótkie, czarne spodenki i ciemno brązowe rzymianki. Śmiała się beztrosko zarzucając głową do tyłu. Wyglądała zjawiskowo. Jej włosy spięte były w wysokiego kucyka, a na lewej ręce połyskiwała srebrna, cienka bransoletka. Gwałtownie wstał z krzesła i wybiegł z restauracji, nie myślał o niczym innym niż możliwości dotknięcia jej, spojrzenia jej w oczy. Zawładnął nim instynkt. Podbiegł do dziewczyny i mocno ścisnął jej ramiona, spojrzał bardzo głęboko w jej czarne oczy i już chciał ją pocałować gdy nagle przeszkodził mu pisk w uszach, był tak przeraźliwy, że Filip musiał zamknąć oczy.
 

 
-Rozwodzę się- jej głos był przepełniony żalem, złością i czymś co można nazwać nienawiścią. Nie spodziewał się takiej informacji. Dominika miała taki głos tylko w wyjątkowych okolicznościach. Ostatnim razem użyła tego tonu gdy jej matka zachorowała na raka mózgu, a było to 6 lat temu. Z Radkiem układało im się bardzo dobrze więc nie wiedział nawet co ma powiedzieć w tym momencie. Co prawda nie była to miłość taka jak z filmu, o której zawsze marzyła ale niczego im nie brakowało, no może dzieci ale to nie jej wina, że jest bezpłodna. Jej mąż zawsze mówił, że mu to nie przeszkadza, że akceptuje ją taką jaka jest. Nastała cisza, bardzo niezręczna cisza. Trwała do momentu gdy nie usiedli przy stoliku czekając na zamówienia. W końcu zaczęła mu się zwierzać. Była smutna. To nieprawdopodobne ale w jej oczach zamiast wesołych iskierek pojawił się smutek. Nie wiedział co ma jej powiedzieć by ją pocieszyć. Wiedział, że sama zaraz zacznie mu opowiadać.
- Filip ja już nie wiem jak mam do niego dotrzeć, on… on zaczął traktować mnie jak przedmiot, przychodzę z pracy, a on zamiast przywitać mnie jak żonę pyta gdzie obiad, dlaczego dom nie jest wysprzątany na błysk, przyczepi się każdego, najmniejszego, pieprzonego szczegółu, nie mówi mi, że mnie kocha bo twierdzi, że to dziecinne… Dziecinne ! Filip przecież to jest nienormalne… Nie mogę wyjść na miasto z koleżanką bo twierdzi, że idę do kochanka. Co chwile wertuje moją pocztę i mój telefon. Ja… ja tak po prostu Filip nie mogę, tłumaczyłam mu, że ja się tak duszę, a on powiedział, że go to nie obchodzi i, że jak nie podoba mi się nasz związek to mogę przecież od niego odejść… Jakby mu po prostu na mnie nie zależało. To już definitywny koniec w ciągu tych kilku lat zmienił się kolosalnie. Jestem jeszcze młoda, nie mogę żyć jak w średniowieczu do cholery…
-Domi spokojnie, on już o tym wie?
-Tak, nie odzywa się do mnie, powiedział, że jestem już dla niego kimś obcym
-A czy Ty go jeszcze kochasz?
-Nie Filip, on zabił moją miłość do niego jednocześnie otwierając mi oczy
-Złożyłaś już papiery do sądu?
-Tak
-W każdej chwili możesz do mnie zadzwonić i zawsze Ci pomogę, pamiętaj o tym- uśmiechnął się do niej z ogromną nadzieją, że tak jak zawsze odwzajemni ten uśmiech i nie mylił się, uśmiechnęła się do niego z tą samą szczerością co zawsze, powróciły te radosne iskierki w jej dużych czekoladowych oczach, które były naprawdę bardzo ładne
- Dziękuje Ci za to, że jesteś Filip, nie mam pojęcia co bym…- i w tym momencie przestał jej słuchać, ucichły wszystkie głosy wokoło, a on nie mógł uwierzyć oczom.
  • awatar YourFashion ♥: ri.pinger.pl/pgr60/b00ae6f20009c56a51478acf/logo+konkursu.jpg Bardzo duże szanse wygrania! Zapraszam yourfashion.pinger.pl ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
-Tak wiem, że w ogóle Cię nie odwiedzam ale obiecuję, że przyjadę jeszcze dziś z dziewczynami jak tylko skończę pracę, spodziewaj się nas około szesnastej - tłumaczył swojej mamie, która zadzwoniła z pretensjami o to, że tak rzadko odwiedza swój dom rodzinny. Do niedawna bywał tam średnio raz na tydzień ale przez natłok pracy i braku wolnego czasu ostatnio ograniczył swoje wizyty w małej wiosce pod Warszawą, którą tak doskonale znał, która kojarzyła mu się z dzieciństwem, z zapachem słynnego sernika mamy co sobotę, z obowiązkową obecnością w malutkim kościele co niedziele, z sadem ojca, w którym dominowały jabłka, które były naprawdę wyjątkowo smaczne. Nacisnął czerwoną słuchawkę i wybrał numer Marty. Odebrała po trzecim sygnale
-Cześć Filip, coś się stało?
-Nie dlaczego miałoby coś się stać? Dzwonie żeby powiedzieć Ci, że dziś o szesnastej jedziemy do moich rodziców z Majką oczywiście więc nie wychodźcie nigdzie, ja będę o piętnastej, bądźcie już wtedy gotowe bo wyjeżdżamy o piętnastej trzydzieści ok?
-Po prostu nigdy nie dzwonisz bez powodu gdy jesteś w pracy ale nieważne widzę, że wszystko już zaplanowane
-Tak i nie chciałbym się spóźnić już dostałem przed chwilą kazanie na temat tego jak to my rzadko ich odwiedzamy brakuje jeszcze tylko tego bym dostał kazanie na temat spóźnień
-Myślę, że nie spóźnimy się , muszę kończyć, do zobaczenia, buźka !
-pa - odpowiedział głosem, z którego nie dało się wyczytać żadnych emocji. Martwił go fakt, że ulatuje z niego cała energia, którą kiedyś wręcz emanował, zawsze był człowiekiem towarzyskim, sympatycznym oraz kulturalnym więc dlaczego teraz nie potrafił nawet w proste słowo tchnąć odrobinę emocji? Wszystko zmieniało się w tak szybkim tempie, a może po prostu to on się starzał. Popatrzył na zegarek, który wisiał nad drzwiami biura. Za sześć trzynasta. W pomieszczeniu rozległ się dźwięk pukania po czym drzwi otworzyły się, a w nich stanęła Dominika
-Cześć ! przeszkadzam? – wypowiedziała z tą radością w głosie, którą można było spotkać u niej zawsze. Była idealnym przykładem optymizmu.
-Hej, nie. Właśnie skończyłem papierkową robotę i do wyboru mam przegląd sieci lub najświeższe plotki od Ciebie, chyba wybiorę drugą opcje- uśmiechnął się do niej, wiedział, że bardzo lubi jego uśmiech
-Aneta z pierwszego piętra po raz kolejny się rozwodzi, a do tego jej córka uciekła na studia do Monachium ale nieważne ! nie na plotki teraz przyszłam. Ty mi lepiej powiedz kiedy ostatnim razem spałeś bo nie wyglądasz dobrze…
-Ostatnio nie mogę coś zasnąć
-Znam Cię od dziecka i wiem kiedy kłamiesz- spojrzała na niego tym wzrokiem, pod którym zawsze pękał i zaczynał się spowiadać ale nie tym razem. W tym momencie musiał wytrzymać ten badawczy wzrok i trzymać język za zębami. Co miał jej powiedzieć? „nie śpię bo prawie każdej nocy moje sny nawiedza przepiękna dziewczyna, która zabiera mnie do zupełnie innego wymiaru i, w której tak właściwie jestem szaleńczo zakochany nie znając nawet jej imienia, trwa to już od trzech lat ale wcześniej nawiedzała mnie bardzo rzadko, a od niedawna nawiedza mnie prawie codziennie” jasne… Naprawdę brzmiałoby to zupełnie normalnie.
-Zrobimy sobie przerwę i wyskoczymy na lunch do restauracji za rogiem?- spytał by szybko zmienić temat
-I tak to w końcu z Ciebie wyciągnę, chodźmy
Dominikę traktował jak siostrę, byli nierozłączni. Wychowali się na tej samej wiosce. Chodzili do tej samej szkoły i siedzieli w jednej ławce. Potem chodzili do tego samego liceum i choć wybrali się na zupełnie inne uczelnie wciąż byli nierozłączni i tak zostało aż do dziś. Wyszli z budynku i skierowali się w stronę restauracji.
 

 
-Filipku… Skarbie najsłodszy, budzimy się…- szeptała Marta, doskonale znał ten zapach, który wydobywał się z jej ust. Zapach zbyt wielu drinków i kolejnych awantur, zapach pijanej Marty i pretensji gdy tylko minie jej kac.
-Marta połóż się spać… Jutro porozmawiamy
-Czy ktoś powiedział, że chcę z Tobą rozmawiać?
-Naprawdę nie mam dziś na to ochoty, jestem zmęczony, idź spać…
-Czy ja przestałam Cię pociągać ?- w jej głosie można było już wyczuć tą nutkę zdenerwowania.
- Nie chodzi o to, jesteś piękna i seksowna ale ja naprawdę jestem zmęczony
-Kłamiesz !- krzyknęła po czym zaczęła szlochać
-Przestań bo obudzisz Majkę, połóż się już
-Kim ona jest? To pewnie jakaś małolata!
-Marta przestań ! Dość tego !- wstał i ruszył w jej stronę, złapał ją za ręce, mimo tego, że była pijana wciąż wyglądała tak niewinnie co kiedyś działało na niego tak bardzo. Pocałował ją, jej usta były miękkie i kuszące lecz nadal nie dorównywały ustom Ciemnowłosej.
-Jesteś jedyną kobietą w moim życiu, jesteś matką mojej ukochanej Mai, jesteś miłością mojego życia i nigdy bym Cię nie zdradził, a teraz kładź się.- Spojrzała na niego tym razem z uśmiechem i miłością w oczach, a on kierując się w stronę łóżka myślał o tym, czy to co przed chwilą jej powiedział jest prawdą. Prawdą jest to, że jest matką Majki, a reszta? Czy zastanowił się choć trochę przed wypowiedzeniem tych słów? Położył się na miękką poduszkę i choć tak bardzo tego chciał tej nocy nie przyśniła mu się już Ciemnowłosa. Śnił o dzieciństwie. O ojcu, który tak kochał trzymać dyscyplinę i mamie, która zawsze kochała go całym sercem i w przeciwieństwie do ojca nie wstydziła się okazywać uczucia. Tak bardzo się różnią, a jednocześnie tak bardzo się kochają. Czy to prawda, że przeciwieństwa się przyciągają, a stara miłość nie rdzewieje? Czy to prawda, że prawdziwa miłość przetrwa wszystko? Czy prawdą jest, że zauroczenie często daje złudzenie miłości? Choć to może miłość jest jakimś odłamem zauroczenia. Miał tyle pytań i ani jednej odpowiedzi…
  • awatar dla-snu16: @Modnisia 17: Dzięki za słowa otuchy, przydadzą się mi się i to bardzo :)
  • awatar Modnisia 17: Bardzo lubię takie wpisy sama o nich nie pisze ale tam masz bardzo pozytywne myślenie i daleko z tym zajedziesz :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Tym razem znalazł się na łące z obrazu, który wisi na ścianie w biurze i któremu dziś tak bacznie się przyglądał lecz nie było tu tej kobiety z czerwoną wstążką we włosach i sukni. Zaczął spacerować kierując się w stronę lasu, doszedł do ścieżki i zatrzymał się, ponieważ w oddali ujrzał sylwetkę kobiety. Dobrze wiedział, że to ona więc bez głębszego zastanowienia zaczął biec w jej stronę. Gdy był już blisko niej znów spojrzała na niego smutnym wzrokiem, zawsze miała ten żal w oczach ale tym razem był on większy niż zazwyczaj. Miała na sobie tą samą suknię, którą miała kobieta na obrazie, a jej włosy były spięte tą samą wstążką i w taki sam sposób. Chciał ją przytulić, tak bardzo potrzebował jej dotyku, jej głosu i tych oczu lecz ona odsunęła się.
- Czy wiesz, że ludzie się zmieniają?
-Nie rozumiem …- odpowiedział zdziwiony
-Nim się obejrzymy najbliższy może wbić Ci nóż prosto w serce
Znów chciał ją przytulić, lecz ona znów się odsunęła.
-Ten ktoś wydję się być kimś bliskim, a tak naprawdę jest naszym wrogiem. Pamiętam o tym.
-Dobrze…
Tym razem ona przysunęła się do niego i przytuliła go po czym złożyła delikatny pocałunek na jego policzku.
-Chodź ze mną, dziś chce Ci pokazać piękno jakie kryje w sobie las
Wyciągnęła do niego dłoń, bez zastanowienia złapał ją i w milczeniu powędrowali przez ścieżkę, którą jeszcze przed chwilą chciał spacerować sam. Zaszli bardzo daleko i głęboko w las, który wydawał się mu bardzo obcy i zło wrogi.
-Nie bój się ze mną nic Ci się tu nie stanie, pamiętaj, że to sen
-Nie boje się !- odpowiedział bardzo zdecydowanym tonem
-Mnie nie da się oszukać, widzę Twoje myśli, które latają wokół Ciebie i aurę, która zdradza Twoje emocje
-po co Tu przyszliśmy?
-siądź ze mną na ziemi
Zrobił to co mu kazała.
-a teraz złap mnie za rękę i zamknij oczy
W jednej chwili zapadł w trans. Słyszał głosy i rozmowy jakiś ludzi, słyszał przeróżne dźwięki od tłuczonego szkła poprzez histeryczny śmiech, rozpaczliwy krzyk, szuranie, uderzanie czymś ciężkim o mur po tajemnicze szepty. Otworzył oczy już nie trzymał jej za ręce siedział tu zupełnie sam. Głosy ucichły, a on zaczął się rozglądać z nadzieją, że ona stoi w pobliżu i rzeczywiście stała oparta o drzewo wpatrując się w niego. Wstał i podszedł do niej
-Te głosy… te dziwne uczucie towarzyszące im … co to było?
-Tajemnice… Pokazałam Ci tajemnice Filipie
Nie mógł już wytrzymać, dziś wyglądała wyjątkowo pięknie, zbliżył się do jej ust zaczął namiętnie całować i zdejmować z niej sukienkę, nie opierała się. Wróciły głosy ale to nie były już tajemnice tym razem to była Marta, która próbowała go obudzić.
 

 
Między jawą, a snem. W takim właśnie stanie był gdy obudził go dźwięk komórki.
- Halo…- powiedział zmęczonym głosem, miał tzw. kapcia w ustach, jego wargi były suche i popękane dlatego nawet to jedno słowo wypowiedział z lekką trudnością
- Gdzie Ty do cholery jesteś ?!- usłyszał głos zdenerwowanej żony
-Jak to gdzie? W pracy
- a więc tak?! Znów praca ważniejsza od nas ! Czy Ty wiesz, która jest w ogóle godzina?!
-Przestań już tak krzyczeć, która jest godzina?
-Za pięć szósta ! miałeś być o trzeciej najpóźniej ! Czy Ty wiesz ile osób już o Ciebie pytało? Jeśli myślisz, że…
- Za chwile będę- przerwał jej i nacisnął czerwoną słuchawkę nie miał zamiaru słuchać jej wywodów. Zasnął z przemęczenia to wina pracy, nie jego. Tak sobie tłumaczył za każdym razem. Zbiegł do auta i po pół godzinie był już przed domem. Złapał za prezent, który spokojnie leżał na tylnych siedzeniach i ruszył na przyjęcie. Były to kolczyki z białego złota z brylantami. Były drogie ale należą się jej. Kochał ją nad życie, była jego oczkiem w głowie. Wygląd odziedziczyła po matce ale charakter bez dyskusji po ojcu. Był dumny, że ma taki skarb jak Majka. Przyjęcie było świetne według koleżanek i kolegów Majki, ale Filip nie siedział przecież z dziećmi. Nie skakał na trampolinie i nie jadł z nimi lodów w ten sierpniowy skwar. Siedział z rodziną i przyjaciółmi rodziny w pięknie urządzonym salonie pijąc drinka za drinkiem, udając , że czuje się wśród nich "swojo" i, że wszystko jest wporządku, udając, że kocha bardzo Martę , że nie widzi świata po za nią ale w jego w myślach, głowie i sercu wciąż była tylko jedna kobieta. Ciemnowłosa. Po dziewięciu drinkach przestał liczyć.
 

 
Nie miał ochoty wdawać się w kolejną dyskusje z nią. Miał na głowie coś ważniejszego w tym momencie. Urodziny córki i chęć chociaż chwilowego zapomnienia o Ciemnowłosej. Wstał z łóżka kierując się do łazienki. Po krótkim prysznicu spojrzał w lustro i choć chciał tak bardzo skupić się na czymś innym znów myślał o niej. Spojrzał w lustro. Był krótko ściętym szatynem o ciemno niebieskich oczach, w przeszłości był bardzo dobrym siatkarzem i mimo tego, że od dawna nie grał już siatkówkę wciąż cieszył się umięśnioną budową ciała. Wiedział , że działa na kobiety lecz nie wykorzystywał tego. W pośpiechu wytarł się, ubrał w ciemno fioletową koszulę i jasne dżinsy spojrzał ostatni raz w lustro i zszedł na dół. Majka i Marta jadły już śniadanie więc bez głębszych zastanowień zabrał się za smarowanie masłem czosnkowym tostów. Przy śniadaniu porozmawiał z rodziną na temat urodzin Majki, ustalili ostatnie szczegóły. Dziś miał wrócić wcześniej by zdążyć na początek przyjęcia. Minęła chwila, a on już siedział w swoim czerwonym Ford Fucusie spiesząc się do pracy. Wpadł do biura trochę spóźniony przez korki, które są częstym zjawiskiem w stolicy. Nie przewidywał, że ma aż tyle do nadrobienia w papierach „Szlak…” zaklął w duchu bo wiedział, że z dzisiejszego szybszego powrotu do domu chyba jednak nici. Marta znów będzie zła, ostatnio kłócą się co chwile, głównie przez pracę. Choć to dzięki tej pracy może pozwolić sobie na drogie ciuchy, kosmetyki czy salony piękności. Jeśli chodzi o Maje to choć jest jeszcze dzieckiem potrafi go zrozumieć, w jej drobnych ramionach odnajduje wyrozumiałość i szczęście. Siadł w wygodnym fotelu, przeciągnął się i spojrzał na papiery, które czekały aż się za nie w końcu zabierze
-Dominika, kawa !
Zawołał swoją sekretarkę , która pełniła również role wspaniałej przyjaciółki. Jak zawsze zjawiła się chwile potem już z kawą w ręku. Posłał jej ciepły uśmiech, na który odpowiedziała tym samym.
Na ścianie wisiał obraz przedstawiający młodą dziewczynę siedzącą na łące, patrzyła w dal jakby na jakąś postać ale tej postaci, w której były tak skupione oczy dziewczyny malarz nie uchwycił. Miała upięte włosy czerwoną wstążką. Takiego samego koloru była jej suknia. Miała czarne włosy co wystarczyło by przypomniała mu Ciemnowłosą. Nie może zacząć teraz o niej myśleć musi zabrać się w końcu za te sterty papierów.
 

 
- Musisz…. Zrozum Mnie. Ja rozumiem Ciebie. Twoje Błędy. Teraz Ty zrozum mnie… Musisz !
Szeptała bardzo napiętym głosem. Wzrok jej błądził po ciemnych, wilgotnych i zimnych ścianach
Starego muru, dotkniętego przez bezlitosny czas.
- Cze… czego Ty właściwie ode mnie chcesz ?! Zawsze przychodzisz wtedy gdy Cie nie potrzeba !
-Filip zrozum mnie… Ja musze i Ty musisz. Ja Cię rozumiem. Teraz Ty spróbuj zrozumieć mnie.
Siadł w koncie. Chciał jeszcze raz przyjrzeć się tej postaci. Była niezwykła. Straszna ale niezwykła.
Miała bardzo przenikliwy wzrok co być może było spowodowane nienaturalnym kolorem tych ogromnych oczu. Były czarne niczym smoła. Tłumiły w sobie smutek całego świata, dlatego trudno było odciągnąć od nich wzrok. Była wysoka, na oko miała 180 cm wzrostu, dlatego gdy stawał naprzeciwko niej z łatwością mógł tonąc w jej niesamowitym spojrzeniu.
-Nigdy nikt dla mnie tyle nie znaczył… Ty jesteś wyjątkowy Filip. W końcu mnie zrozumiesz. Będziesz musiał
- Nie chce Cie rozumieć ! Zawsze to samo ! Zostaw mnie już w spokoju…
I znów ten wzrok, przez który nie mógł przestać o niej myśleć. Jej skóra była bardzo jasna i delikatna.
Ciemne włosy sięgały pasa. Filip od zawsze lubił długie włosy. Jej cera była nieskazitelna co również zawładnęło jego sercem. Znajdowali się wewnątrz jakiegoś bardzo starego pomieszczenia. Nie miał pojęcia gdzie zabrała go tym razem. Jakiś stary loch? Piwnica? W sumie to nie miał nawet ochoty zastanawiać się nad tym, przecież i tak za chwile zniknie. Był zakochany w tej piękności ale przecież był trzydziesto ośmioletnim facetem ,a ta dziewczyna miała około siedemnastu lat ! Miał żonę… dziecko… Majka ! Jak mógł zapomnieć o swojej córce?! Przecież ma dziś urodziny… To już dwunaste. Jak ten czas szybko leci.
Był prezesem dużej firmy. Ludzie go szanowali i podziwiali. Nigdy nikomu nie powiedział o tajemniczej ciemnowłosej dziewczynie , która odwiedza go czasami i, w której tak właściwie jest zakochany w co sam nie chciał uwierzyć . Ten incydent trwał już trzy lata. Nigdy nie powiedziała mu jak ma na imię dlatego nazwał ją „ciemnowłosa” bardzo lubił jej włosy. Prawie tak samo jak jej oczy.
Siadła blisko, niemal tak blisko , że ich ciała ocierały się o siebie i wtuliła się w jego ramię. Uwielbiał jej dotyk. Uspokajał go i pozwalał się odprężyć. Ten sam scenariusz. Już nie myślał o żonie, o Majce i pracy. Chciał znów poczuć miękkość jej ust. Nachylił się i pocałował ją. Jak zawsze przy ich pocałunkach zapłonął w nich ogień. Odwrócił się, złapał ją za ramiona i przybliżył jej drobne ciało jeszcze bardziej do swojego. Zaczął całować ją po szyi wiedział jak bardzo to lubi i nagle w nozdrza wdarł mu się zapach domu, nie czuł już na wargach jej skóry, nie mógł już spojrzeć te czarne oczy, nie mógł już jej dotknąć. Tych momentów nie lubił najbardziej. Dlatego na początku nigdy jej nie ulega, zawsze łudzi się, że do niczego nie dojdzie, że nie ulegnie jej choć doskonale wie, że nie wytrzyma bez jej dotyku. Obrócił się na drugi bok, spojrzał na swoją żonę, na Martę. Tak bardzo różniła się od Ciemnowłosej… Miała blond włosy i mleczną cerę, również nie skazitelną ale zupełnie inne rysy twarzy sprawiały, że nie wywierała na nim takiego samego wrażenia jakie wywierała Ciemnowłosa.
Była szczupła, miała naprawdę świetną sylwetkę dlatego koledzy tak bardzo mu jej zazdrościli. Miała również jasne oczy, w kolorze bezchmurnego nieba, idealny błękit i wydatne, pełne usta ale to dzięki operacji na nie , którą zafundował jej na pierwszą rocznicę ich ślubu. Otworzyła swoje naprawdę ładne oczy i popatrzyła na niego badawczym wzorkiem:
-Znów miałeś koszmar?
-Aż tak to po mnie widać?
-Filip tak nie można to już za długo trwa musisz iść to specjalisty może do psychoanalityka?
-Pójdę na pewno na dniach
-Jak zawsze…
 

 
Cześć !
Założyłam ten blog aby przelać tutaj jedną ze swoich powieści, które spokojnie spoczywały do tej pory w moim komputerze lub zeszytach. Od razu powiem wam, że niektóre momenty będą nudne ale one są niezbędną częścią układającą fabułe. Tak szczerze to jestem dopiero po szkole i nie chce mi się więcej pisać... Tyle wam wystarczy...
Miłego czytania !
Piona !